Wymiana handlowa między Hiszpanią a Szwecją ugruntowała swoją pozycję jako jeden z najbardziej stabilnych i zróżnicowanych przepływów w ramach jednolitego rynku europejskiego. W pierwszych miesiącach 2026 roku miesięczne obroty utrzymywały się na poziomie około 600 milionów euro, obejmując produkty pierwszej potrzeby, takie jak samochody, leki czy ryby. Hiszpania wysyła do kraju nordyckiego głównie niejadalne tłuszcze i oleje (27,3 mln w lutym 2026 r.) oraz komponenty samochodowe (25,9 mln). W kierunku przeciwnym do hiszpańskich portów trafiają zapakowane leki o wartości 33,3 mln euro, samochody (23,7 mln) i świeże ryby (16,4 mln). „To dojrzały i zrównoważony handel, który pokazuje, jak dwie peryferyjne gospodarki w UE potrzebują siebie nawzajem, pomimo dystansu geograficznego” – wyjaśnia Ana López, ekonomistka specjalizująca się w handlu nordyckim w Hiszpańsko-Szwedzkiej Izbie Handlowej.
Wielkie wyzwanie logistyczne zaczyna się na drodze. Dla hiszpańskich przewoźników dotarcie do Szwecji oznacza pokonanie ponad 3000 kilometrów przez Francję, Belgię, Holandię, Niemcy i Danię, aby ostatecznie przekroczyć most Øresund lub skorzystać z promów z Niemiec lub Polski. Porty takie jak Algeciras, Walencja czy Barcelona działają jako strategiczne punkty startowe. Ta ogromna odległość sprawia, że wydajność staje się czynnikiem krytycznym: planowanie paliwa, postojów w wyspecjalizowanych obszarach i znajomość przepisów każdego kraju to nie luksus, lecz konieczność. „Wiele hiszpańskich firm nie docenia mechanicznego i ludzkiego zużycia podczas trasy nordyckiej. Różnica między zarabianiem a traceniem pieniędzy leży w zapobieganiu i cyfryzacji trasy” – twierdzi Javier Mendoza, dyrektor operacyjny związku przewoźników Fenadismer.
Ramy prawne chroniące te wymiany są dobrze zharmonizowane w Unii Europejskiej, choć wymagają stałej czujności. Licencja Wspólnotowa, regulowana rozporządzeniem (WE) nr 1072/2009, pozostaje niezbędnym paszportem dla każdego hiszpańskiego przewoźnika chcącego działać w Szwecji bez dodatkowych pozwoleń. Ponadto Hiszpania jest sygnatariuszem konwencji CMR, która ujednolica warunki, obowiązki i dokumenty, takie jak list przewozowy. „Posiadanie tych dokumentów w porządku to pierwsza linia obrony przed kontrolą, ale to nie brak papierków generuje najwięcej kar, lecz niewłaściwe wykorzystanie czasu jazdy lub źle skalibrowany tachograf” – ostrzega Marta Ríos, prawniczka specjalizująca się w transporcie międzynarodowym.
Prawdziwym zmartwieniem dla przewoźników udających się na północ Europy są surowe przepisy ochrony środowiska. UE zaostrzyła cele redukcji emisji CO₂ dla nowych pojazdów ciężkich, dążąc do osiągnięcia 45% redukcji do 2030 roku. Dla ciężarówek będących w ruchu dyrektywa 1999/62/WE (zrewidowana w 2022 r.) nakłada na państwa członkowskie obowiązek ustanowienia zróżnicowanych opłat drogowych w zależności od emisji każdej ciężarówki, obliczanych za pomocą narzędzia VECTO. „Europa przeszła od zalecania do wymagania. Przewoźnik, który nie odnowi swojej floty na pojazdy mniej zanieczyszczające, zobaczy, jak jego marże topnieją na opłatach drogowych i ograniczeniach” – twierdzi Carlos Peña, konsultant ds. ochrony środowiska w logistyce.
Szwecja poszła o krok dalej. Od 25 marca 2025 r. kraj ten stosuje nowy system opłat dla pojazdów ciężkich powyżej 12 ton, oparty bezpośrednio na ich emisji CO₂. Ciężarówki dzieli się na pięć klas: Euro 6 o niskiej emisji płacą mniej, podczas gdy najbardziej zanieczyszczające ponoszą znacznie wyższe stawki. Ponadto miasta takie jak Sztokholm czy Göteborg mają „strefy środowiskowe” (Miljözon) klasy 1 lub 2, w których ciężarówki powyżej 3,5 tony mają ograniczenia czasowe lub dostępowe. „Radzę sprawdzać oficjalną aplikację Transportstyrelsen przed każdą podróżą. Mandat za wjazd do strefy środowiskowej bez pozwolenia może przekroczyć 1000 euro” – wyjaśnia Erik Johansson, doradca logistyczny w Szwedzkim Stowarzyszeniu Transportu Drogowego.
W obliczu tej sytuacji eksperci są zgodni co do jasnego planu działania dla hiszpańskiego przewoźnika, który chce z powodzeniem działać w Szwecji. Po pierwsze, cyfryzacja zarządzania z nową, w 100% cyfrową autoryzacją CEMT na 2026 rok, która usprawnia procedury celne. Po drugie, optymalizacja floty poprzez priorytetowe traktowanie pojazdów z etykietą ECO lub Zeroemisyjnych, które uzyskują zwolnienia z opłat drogowych i priorytetowy dostęp do centrów miast (jak zwolnienie z Eurovignette dla ciężarówek zeroemisyjnych do 2031 roku). Po trzecie, szkolenie kierowców w zakresie użytkowania inteligentnego tachografu drugiej generacji oraz zasad dotyczących czasu jazdy. „Kontrola na duńskiej lub szwedzkiej granicy może być bardzo kosztowna, jeśli nie zainwestowano w szkolenia. Marża tkwi w szczegółach” – podsumowuje Ana López. Północ wymaga przygotowania, ale oferuje również niezawodny i rosnący handel tym, którzy potrafią się dostosować.
Have any thoughts?
Share your reaction or leave a quick response — we’d love to hear what you think!