Dylemat transportu ciężkiego w Hiszpanii: Zielona ostatnia mila kontra dalekobieżny diesel

by Marisela Presa

Hiszpania jest pogrążona w głębokiej transformacji swojego sektora transportowego, napędzanej celami dekarbonizacji UE. Słusznie skupiono się na stopniowym wycofywaniu silników diesla, tradycyjnej siły napędowej drogowego transportu towarowego. Jednakże mapa drogowa prowadząca do zrównoważonego rozwoju stawia złożony dylemat strategiczny: czy jest wykonalne i opłacalne masowe zastąpienie ponad 30 000 ciężarówek dalekobieżnych poruszających się po hiszpańskich drogach alternatywami elektrycznymi lub wodorowymi? Dane ujawniają znaczącą przepaść: podczas gdy diesel, mimo swojej zmienności, oferuje zasięgi przekraczające 1500 km i ultraszybką oraz wszechobecną sieć tankowania, ciężarówki elektryczne akumulatorowe (choć mają znacznie niższe koszty „tankowania” na km) wciąż borykają się z praktycznymi zasięgami rzędu 300-400 km i wymagają godzin ładowania, nawet na potężnych, 750-kilowatowych stacjach ładowania, które na autostradach wciąż są rzadkością.

Wykonalność tego przejścia zdaje się zatem rysować dwa rozbieżne scenariusze. Dla ostatniej mili oraz dystrybucji miejskiej i regionalnej, elektryfikacja przedstawia się jako rozwiązanie optymalne i korzystne ekonomicznie. Pojazdy operują w ograniczonym promieniu, mogą ładować się nocą w centrach logistycznych i są kluczowe dla przestrzegania protokołów Stref Czystego Transportu (SCT) w miastach. Oszczędności na paliwie i utrzymaniu równoważą w średnim okresie wyższą inwestycję początkową. Problem narasta w transporcie dalekobieżnym, będącym kręgosłupem handlu. Tutaj brak solidnej krajowej sieci publicznego ładowania dużej mocy lub stacji zielonego wodoru (jedyny naprawdę czysty nośnik) jest piętą achillesową. Wymagana inwestycja jest kolosalna, a pytanie, kto poniesie koszty – przedsiębiorstwa, administracja czy fundusze europejskie – wisi w powietrzu.

Eksperci są podzieleni wobec tego obrazu. Za przyspieszeniem głoszą tacy jak María García, profesor Inżynierii Transportu na UPC: „Zaangażowanie musi być odważne i skoordynowane. Koszty diesla obejmują negatywne efekty zewnętrzne – zdrowotne i klimatyczne – których konsument nie ponosi. Inwestowanie w zielone korytarze ze strategicznymi stacjami ładowania jest koniecznością kraju, a nie wydatkiem. Technologia rozwija się zawrotnie szybko, a zasięg przestanie być problemem w tej dekadzie”. Przeciw nadmiernemu optymizmowi ostrzega Luis Martínez, prezes Stowarzyszenia Przewoźników w Madrycie: „Proszą nas, abyśmy odnowili floty pojazdami, które kosztują trzy razy tyle, mają zasięg bezużyteczny dla naszych tras Sewilla-Barcelona i nie ma gdzie ich ładować. To przepis na bankructwo dla samozatrudnionych i MŚP. Najpierw musi istnieć infrastruktura, potem obowiązek”.

Hiszpańska strategia, ucieleśniona w Planie Moves III i Strategicznym Projekcie Odbudowy i Transformacji Gospodarczej (PERTE) dla Pojazdu Elektrycznego i Związanego, próbuje zrównoważyć tę skalę. Znaczące fundusze przeznacza się na zakup ciężarówek bezemisyjnych i rozwój infrastruktury, priorytetowo traktując kluczowe korytarze. Kluczem do wykonalności wydaje się pragmatyczna i tymczasowa mieszanka technologiczna: wspieranie gazu odnawialnego (biometanu) dla istniejących flot i dalekich dystansów jako pomost, jednoczesne rozwijanie pełną parą sieci elektrycznej wysokiej mocy i tworzenie prawdziwej gospodarki zielonego wodoru. Nie będzie to jednorodne zastąpienie, lecz technologiczna koegzystencja, w której każde rozwiązanie znajdzie swoją operacyjną niszę.

Podsumowując, opłacalność porzucenia diesla w transporcie ciężkim w Hiszpanii nie jest kwestią tak lub nie, lecz gdzie i kiedy. Dla ostatniej mili i sfery miejskiej jest to już niezaprzeczalna i opłacalna rzeczywistość. Dla dalekich dystansów droga jest wciąż długa i kosztowna, zależna od ambitnej współpracy publiczno-prywatnej i od planowania kolejowego, które odciąży drogi. Cel jest jasny, ale podróż wymaga pragmatyzmu, ogromnych inwestycji i czasu, pod groźbą rozmontowania kluczowego dla gospodarki narodowej sektora logistycznego. Transformacja, krótko mówiąc, bardziej przypomina maraton niż sprint.

Have any thoughts?

Share your reaction or leave a quick response — we’d love to hear what you think!

You may also like

Leave a Comment